Część jego lotu była przykryta plandeką, co miało sens ze względu na porę dnia i intensywne słońce. Owoce były jednak bardzo świeże, zebrane zaledwie kilka dni wcześniej, wciąż zawierały znaczną ilość wilgoci, cukrów i innych organicznych składników miąższu, które zaczęły już dynamicznie fermentować. Plandeka chroniła kawę przed bezpośrednim nasłonecznieniem, ale jednocześnie tworzyła ciepłe i wilgotne środowisko, dlatego spod przykrycia unosił się wyraźny, lekko alkoholowy i owocowy aromat.
Zaintrygowani tym, co może z tego wyniknąć, pobraliśmy reprezentatywną próbkę, skomponowaną z kilku worków kawy wysuszonej w ten sam sposób, przechowywanej już w magazynie Gelo. Dwa dni później, w Addis Abebie, spróbowaliśmy niezwykle soczystej i żywej kawy, pełnej głębokich nut jagodowych i cytrusowych, przypominającej wyjątkowo czystą kawę mytą, a nie naturalną poddaną wydłużonej fermentacji.
Kawa pana Gelo Saloye została oczywiście ręcznie zebrana z drzew wolega, a następnie rozłożona do suszenia na podniesionych stołach w jego przydomowym ogrodzie. W okresach najsilniejszego nasłonecznienia była przykrywana plandeką i suszona przez około 30 dni, po czym trafiła do niewielkiego magazynu na miejscu w celu ujednolicenia partii. Następnie zakontraktowaliśmy ten lot i został on przekazany do kolejnych etapów przygotowania do eksportu.

